Zaangażowanie mieszkańców

Było to po prostu pospolite ruszenie na rzecz tego, co pozostało w naszej miejscowości z XVII wieku.
Prace niefachowe a było tego bardzo, bardzo dużo wykonali sami mieszkańcy Bukowiny. W 2000 roku rozpoczęto porządkowanie otoczenia Kościółka.
W prace zaangażowało się kilkudziesięciu mężczyzn i kilka kobiet. Cięto konary drzew, podcinano gałęzie, remontowano daszek parkanu, materiałem, który ofiarował Pan Marian Koza. Gdy obiekt został odkryty z zarośli, po uzgodnieniach z pracownikami Urzędu Ochrony Zabytków zapadła decyzja o rozpoczęciu remontu. Wynajęty inspektor nadzoru ustalił zakres prac, jakie trzeba wykonać by zabezpieczyć przed niszczeniem obiekt. By przystąpić do wymiany zniszczonych elementów Kościółka trzeba było zdemontować oszalowanie, które było już mocno zniszczone. W pracach powyższych uczestniczyły grupy złożone z mieszkańców wsi. Inne grupy przygotowywały z pozyskanego w obrębie Kościółka akacjowego drzewa podwaliny w tartaku Pana Jana Ślusarza. Podwaliny i inne zniszczone elementy w kruchcie wymienili sami mieszkańcy pod kierunkiem Pana Jana Sitarza.
Część mieszkańców wykorzystując własny sprzęt rolniczy (ciągniki, przyczepy i wozy) przygotowywała materiały na wzmocnienie więźby dachowej, wieży sygnaturki i oszalowania głównej części Kościółka. Remont więźby dachowej oraz wymiany podwalin i oszalowanie powierzono zawodowym cieślom a oczyszczenie i konserwację ścian jak i malowanie środkami chemicznymi wykonano we własnym zakresie. Wyżej wymienione prace poprzedziło sprzątanie strychu Kościółka przez miejscową młodzież. Z ciasnego strychu, pracując w maskach przez kilka dni wyniesiono kilka metrów sześciennych patyków i innych drobnych przedmiotów naniesionych przez ptaki. Następnie za pomocą szczotek i odkurzaczy wyczyszczono i przygotowano do konserwacji. W tym samym okresie inna grupa młodzieży przy pomocy lin i drabin zakonserwowała gont na całości Kościółka.
Bardzo pracochłonnym zajęciem był demontaż zakupionego trzykilometrowego odcinka linii telefonicznej, z której to drewnianych słupów wykonano elementy opaski odwadniającej. Linie zakupiono za symboliczną kwotę, ale trzeba ją było zdemontować we własnym zakresie. Przez kilka dni w okolicy Księżpola młodzi i starsi mieszkańcy pracowali przy jej demontażu. Do tego celu użyto kilku ciężkich ciągników rolniczych i samochodów do transportu. Praca kilkakrotnie przewyższyła wartość pozyskanego w ten sposób materiału, ale osiągnięto zamierzony cel i teren wokół Kościółka jest osuszony a opaska daje oryginalny wygląd. Trzeba również podkreślić pomoc miejscowych i okolicznych przedsiębiorców.
Transportem starego ołtarza do pracowni stolarskiej w Ludźmierzu k. Nowego Targu zajął się Pan Mariusz Łuszczek. Inny mieszkaniec Bukowiny zapewnił transport słupów do Majdanu Sieniawskiego, gdzie wykonano elementy opaski a następnie zapewnił transport powrotny. Przy każdym transporcie była grupa osób do załadunku i rozładunku.
Firma Pana Józefa Buciora z Tarnogrodu nieodpłatnie wyrównała plac poza ogrodzeniem Kościółka, na którym wykonano parking na podłożu żużlowym. Transportem żużlu z Zakładów w Grębowie zajął się nieodpłatnie Pan Tomasz Łuszczek miejscowy przedsiębiorca. Dwukrotny transport piaskowca z Kielc zapewnił nam zaprzyjaźniony mieszkaniec pobliskiego Jastrzębca Pan Marian Mazurek. Natomiast transportem piasku i innych materiałów budowlanych na wykonanie posadzki zajęli się sami mieszkańcy. Bardzo dużo czasu poświęcili członkowie Stowarzyszenia na prace organizacyjne do zbiórki dobrowolnych datków. Warto przy tym wspomnieć, że w tym samym okresie trwała budowa Domu Ludowego w Bukowinie a wartość udziału mieszkańców szacuje się na kwotę około 80 tyś. zł.
Wszystkie prace fachowe związane z konserwacją ruchomych obiektów zabytkowych prowadzone są przez pracownie konserwatorskie.
Opis nie uwzględnia wszystkich drobnych prac związanych z należytym utrzymaniem obiektu.
W ten sposób w bardzo skrótowej formie przedstawia się udział mieszkańców Bukowiny w pracy na rzecz renowacji Kościółka.